Dreams are renewable. No matter what our age or condition, there are still untapped possibilities within us and new beauty waiting to be born.

-Dale Turner-

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Promise me that everything will be okay


Piosenka do 1 części - TUTAJ ^.^



Rozdział 14


Karetka przyjechała w błyskawicznym tempie. Minuty kiedy na nią czekałam były jednymi z najgorszych chwil w moim życiu. Nie powiem, że najgorszymi, bo za wiele przeszłam. Kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić z chłopakiem. Cała wiedza z pierwszej pomocy, ulotniła się, wraz z moimi nadziejami. Położyłam go na ziemi i próbowałam ocucić, ale nic nie pomagało. Gdy ambulans przyjechał sanitariusze podali mi te same tabletki co kiedyś. Czyżby małe deja vu ? Błędne koło? Tak to nazwał Harry? No cóż, powinien zostać jasnowidzem. Ile razy jeszcze to będę przeżywała. Ej Ty! Tak do Ciebie mówię, Ty tam u góry. Nie masz może wrażenia, że troszkę przesadzasz? Nie, skądże znowu, ja nie mam pretensji. Niby o co? O to, że rujnujesz mi życie za każdym razem gdy zaczyna się w miarę układać? Ale wiesz co? Dziś to było już nazbyt wymowne. Rozumiem, że mnie nie lubisz, naprawdę do mnie dotarło. A może właśnie tak bardzo mnie kochasz? Tak bardzo, że chcesz żeby tam do ciebie dołączyła. Powiem Ci, że jestem tego bliska.
Wsiadłam do identycznego pojazdy ,co miesiąc temu. Ooo mój przyjaciel respirator. Tak bardzo tęskniłam za Twoim dźwiękiem, stary. Wiesz? Nie, stop, laska ogarnij się, bo jeszcze pomyślę, że jesteś chora psychicznie. Chora psychicznie, mówisz? Bardzo prawdopodobne. Ale zastanów się jak Ty byś się zachowywała. Umiałabyś być normalna? No właśnie. Ej, ale zaraz. Z kim ja właściwie rozmawiam? Czyżby początki schizofrenii?  Bajer w ciapki, nie ma co. No przynajmniej będzie z kim pogadać, jeśli Zayn znowu zdecyduje się dłużej pospać.
- Pani Klaro, dojechaliśmy. Wszystko w porządku ? – głos lekarza przywrócił mnie do świata żywych. Czy wszystko w porządku? Oj, głupie pytanie. Głupszego nie mógł pan zadać. A nie wyglądał pan na idiotę. Jak te pozory mylą.
- Tak, oczywiście – odpowiedziałam i weszłam do szpitala. A gdzie napis ,,Witaj w domu, Klara!”? Oj, zawiodłam się na was. O jejku, mój ulubiony doktorek. Jak milutko.
- Dobry Wieczór, moja droga. Nie będę Cię dłużej trzymał w niepewności. Mam dobrą wiadomość. Zresztą sama zobacz. – powiedział i wprowadził mnie do sali, w której, o dziwo, jeszcze nie byłam. Spodziewałam się wszystkiego, włącznie z pustym łóżkiem, czy prostą linią na monitorze pracy serca. Jednak na posłaniu był Zayn. Zayn, z otwartymi oczyma i dużym uśmiechem. Od razu do niego podbiegłam i mocno przytuliłam.
- Oj, przepraszam. Pamiętasz mnie może ? Ja jestem Klara, Twoja przyjaciółka. A Ty jesteś Zayn Malik. Wszystko Ci opowiem jeszcze raz, nic się nie martw.
- Czemu to zrobiłaś? – jego słowa zupełnie zbiły mnie z pantałyku. – Pamiętam Klara. Ja WSZYSTKO pamiętam. – był na mnie zły.  Choć może lepszym słowem będzie zawiedzony. – Rozumiem, że nie chciałaś chłopaka kaleki, że już mnie nie kochasz, że to o tym chciałaś wtedy porozmawiać. Rozumiem. Ale miałem prawo wiedzieć. Wiesz jak się teraz głupio czuję? Wszyscy naokoło wiedzieli. Wszyscy. Nie potrafię Cię zrozumieć. Dlaczego zajmujesz się swoim eks ? Z poczucia obowiązku? Nie martw się, świetnie sobie poradzę. Wracaj do domu. Już nie będę Ci kulą u nogi. – skończył, a w jego oczach zobaczyłam bezgraniczny smutek.
- Zayn, to nie tak. Gdy się obudziłeś, nie znałeś mnie. Byłam dla Ciebie obcą osobą. I co byś zrobił gdybym Ci wtedy o wszystkim powiedziała? Nie kochałeś mnie. Nie miałeś jak mnie kochać. Nie chciałam żebyś miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia, czy żeby Ci było mnie żal. Dlaczego się Tobą zajmuję? Naprawdę tego nie wiesz? Ja nigdy Cię nie przestałam kochać. Od równych trzech miesięcy nie widzą nikogo innego. Jesteś całym moim światem, Zayn. Wszystko co robiłam było dla Twojego dobra. Wtedy gdy wyjechałam… chciałam  o Tobie zapomnieć. Nawet nie wiesz jak bardzo. Ale nie jestem w stanie. Nie potrafię. – łzy leciały mi po policzkach i wpatrywałam się w chłopaka. Co wtedy czułam? Wszystko na raz. Szczęście, że pamięta, strach, że nie wybaczy, ból, na wspomnienie wszystkiego co przeszliśmy… ale największym uczuciem była miłość. Miłość do tego człowieka, który siedział tam naprzeciwko mnie, wsłuchując się w potok słów, które od tak dawna prosiły, abym je wypowiedziała. Chciałam coś jeszcze dodać, ale chłopak przyciągnął mnie do siebie.
- Wystarczy. Trzeba o tym wszystkim zapomnieć. Zacząć od nowa. Teraz już  będzie dobrze. Tylko nigdy mnie już nie zostawiaj. Nie uciekaj ode mnie. Kocham Cię – gdy to mówił znowu widziałam ten błysk w oku. Ten błysk, dzięki któremu wiedziałam, że mówi prawdę. Zbliżyłam swoje usta do jego i poczułam się jak wtedy. Jak wtedy na początku. Boniu, ile od tego czasu się zmieniło. My się zmieniliśmy. Wcześniej nie widziałam co to problemy. Tragedią było to, że dostałam gorszą ocenę, a łzy leciały, bo po prostu miałam zły humor. Nie wiedziałam co to tęsknota, choroba, kalectwo. Nie miałam z tym styczności. Dopiero teraz zrozumiałam. Po pierwsze nauczyłam się kochać. Bo to nie znaczy tylko czuć motylki w brzuchu i trzymać się za rączkę. To słowo ma o wiele głębsze znaczenie, o którym często zapominamy. Kochać, czyli wyzbyć się całego egocentryzmu i poświecić drugiej osobie. Postawić szczęście tego kogoś nad naszym własnym . Być z ukochanym, a nie obok. Trwać. Nie uciekać przy każdej napotkanej trudności. Jestem w sumie wdzięczna za to, że tyle prób mieliśmy na początku. Dzięki temu wiem, że przetrwamy każdą burzę. Cokolwiek by się nie działo jesteśmy pewni, że możemy na sobie polegać. Nic nas nie zniszczy. Bo to jest właśnie miłość. Ta jedyna miłość, tak rzadko występująca w dzisiejszych czasach. Jesteśmy niecierpliwi. Pierwsze, lepsze zauroczenie bierzemy za coś więcej. Bo nam się nie chce czekać. Bo co ludzie powiedzą, na to, że nikogo nigdy nie miałam. Ale jeśli wytrwasz, jeśli dasz radę, to kiedyś na ciebie spadnie. W najmniej oczekiwanym momencie. Gdy już się poddasz, powiesz: ok., widocznie moim przeznaczeniem jest być sama. Wtedy ona do Ciebie przyjdzie. Zapuka do Twojego serduszka. Nie mówię Ci, że wtedy będzie łatwo. Nie będzie. Ale dacie sobie radę. Bo naprawdę warto. Żeby być najszczęśliwszą osobą na świecie. No prawie, bo najszczęśliwsza jestem ja.
_________________________________________________
Gdy otworzyłem zaspane oczy zegar wskazywał 9.30. Najwyższa pora żeby zacząć nowy, wspaniały dzień. Zszedłem na dół z nadzieją, że będzie na mnie czekało pyszne śniadanko, ale nikogo tam nie zastałem. No cóż w takim razie zostało mi tylko jedno wyjście. Schyliłem się do najniższej szafki i wyciągnąłem dwie metalowe pokrywki. Z nieukrywaną radością zacząłem nimi tłuc o siebie i głośno krzyczeć. Pierwszy na mojej drodze był pokój Liama. Widok przyjaciela był rozbrajający. Powiedźcie mi, bo ja już sam nie wiem – czy to jest aby na pewno normalne, żeby dziewiętnastoletni facet spał z misiem? I jeszcze ta jego piżama w kratę na guziczki. Jakaś totalna porażka. Normalnie na urodziny kupię mu szlafmycę do kompletu. Zbliżyłem się do niego i zadzwoniłem pokrywkami tuż nad jego głową.
- Ej no, pogięło Cię do reszty ?! – naskoczył na mnie, szybko się zrywając
- Od Dady, Daddy, nie denerwuj się tak, bo ci się jeszcze zmarszczki porobią. A wiesz, przyjaźń przyjaźnią, ale jeśli będziesz brzydki, to będziemy musieli Cię wywalić z zespołu. Jak wtedy mielibyśmy być nazywani ? Greccy bogowie i Liam? – rzuciłem, poklepałem go po policzku i wybiegłem. Z dwójką chłopaków poszło mi równie gładko, ale przed pokojem Klary i Zayna miałem lekkie opory. Swoją drogą to mogliby się troszkę ogarnąć. Oczywiście cieszyłem się, że wszystko się dobrze ułożyło. Może nie dawałem tego po sobie poznać, ale strasznie się martwiłem o tego naszego lalusia. Oj, biedak wiele wycierpiał. Całe szczęście, że ma kogoś takiego jak Klara. Gdyby nie ona pewnie by się poddał podczas długiej i wyczerpującej rehabilitacji. A teraz może już normalnie chodzić. To znaczy prawie normalnie, bo ma ciągle kule i się tak giba na wszystkie strony, jak jakiś pingwin, ale pomińmy ten nieistotny szczegół. No ale nie o tym miałem mówić. Po prostu odkąd są znowu razem jest zdecydowanie za słodko ,,Oj, Słońce Ty moje, chodź tu do mnie, bo jeszcze ktoś mi porwie taki skarb”. ,,Już  lecę do Ciebie, Ty mój najdroższy rycerzyku” . No dobra, trochę wyolbrzymiam, ale to jest coś w ten deseń. Nikt tu nie rozumie, że moje samotne serduszko jest zazdrosne. Też chciałbym być z kimś tak blisko. Ale nic się nie poradzi, trzeba czekać. Cholera, tak się zamyśliłem, że stałem przed ich pokojem jak jakiś kołek. Cicho uchyliłem drzwi i na placach dostałem się do środka. Aż dziwne, że nie obudziły ich moje wcześniejsze wrzaski. Tak, widok jak z okładki jakiegoś harlequina. Umięśniony mulat i leżąca na jego torsie krucha blondynka, otuleni czerwoną, satynową pościelą. Świetnie by to wyglądało na okładce jakiegoś brukowca. No ale nie jestem taki wredny. Aż za dobrze wiem co to znaczy utrata prywatności. Co do ich budzenia,  natchnęło mnie na inny pomysł. Zakradłem się do łazienki, nalałem lodowatej wody do miski i szybkim ruchem wylałem ją na naszych zakochańców.
- Wstawać gołąbeczki. Taki piękny dzień,  a wy śpicie. Robota czeka. Śniadanie mi trzeba zrobić. Ja jestem głodny, słyszycie? – krzyknąłem ze wszystkich sił.
- Idioto, ogarnij się! Czy ja nie mogę się choć raz wyspać?! Rączki Ci ucięło na wojnie w Afganistanie, że nie możesz sobie sam zrobić śniadania? Ja teraz muszę wysuszyć tą pościel. Zayn wstawaj kochanie, musisz mi z tym pomóc – marudziła dziewczyna. Wszyscy w tym domu na mnie krzyczą. Jejku, jakie to moje życie jest ciężkie. A mogę się założyć, że gdybym ich nie obudził, to też by była awantura. I bądź tu człowieku mądry.
Gdy wróciłem do kuchni moje kanapki już czekały na stole i się do mnie śmiały.
- Kocham Cię, Liam – wykrzyczałem i rzuciłem się chłopakowi na szyję. No co? Po prostu uważam, że trzeba sobie okazywać uczucia i dużo się przytulać. Dzięki temu czujemy się bezpieczniej i szczęśliwiej, przez co dłużej żyjemy. Przynajmniej według amerykańskich naukowców, a ja im wierzę. Gdy zjadłem postanowiłem wyjść na miasto. Założyłem kaptur, okulary przeciwsłoneczne i już mnie nie było. Nie lubiłem się tak ukrywać. Marzyłem żeby kiedyś tak po prostu przejść  niezauważony ulicą. Ludzie przez to, że byłem ciągle uśmiechnięty i spontaniczny, byli do mnie zbytnio otwarci. Kocham nasze fanki i jestem im za wszystko wdzięczny, ale rzucanie się na obcego faceta to lekka przesada. No bo my się przecież nie znamy. A to, że mają Bóg wie jakie wyobrażenia na mój temat, to już nie moja wina. Jestem przez nich traktowany z lekceważeniem, niebezpiecznie balansującym na granicy braku szacunku. Czasem mi to przeszkadza. Widzą we mnie tylko wesołego wariata, jednego z tych, przy których wszyscy czują się swobodnie. Niby dobrze, ale chciałbym, żeby ktoś choć raz na rok traktował mnie poważnie. Też jestem człowiekiem, który ma całą gamę uczuć, emocji i swoje zdanie, nie tylko na błahe tematy. Szkoda, że prawie nikt tego nie widzi. No ale cóż, takie życie. Coś za coś. Koniec tego filozofowanie na dziś. Trzeba sobie załatwić na wieczór jakąś imprezkę, bo przecież to ostatnie dni wakacji. Potem będzie trzeba się spiąć i wziąć do roboty. Koncerty, nowa płyta, szkoła…. Oj, ciężkie miesiące się szykują. Ale kto ma dać radę jak nie ja?
-------------------------------------------------------------------------
No i jest wyczekiwany rozdział 14 :D To znaczy mam nadzieję, że wyczekiwany ;) Jejku strasznie jestem wam wdzięczna za te wszystkie komentarze i podpowiedzi co dalej. Bardzo mi pomogliście :*Od dziś częściej będę was pytała o zdanie :D Jak zawsze bardzo dziękuję też Wiki  i Aleksji   Gdyby nie wasze wsparcie prawdopodobnie skończyłabym tego bloga…. Jak pewnie zauważyliście jeszcze nie napisałam o kim jest następna część. Jestem bardzo ciekawa czy się domyśliliście. No przyznać się, kto zgadł ? ;p Następny rozdział pewnie po egzaminach, ale nie wiem, bo siedzę chora na antybiotyku to może, w tak zwanym między czasie, coś napiszę. Mam nadzieję, że nowa część o panie X wam się spodoba ;p No muszę lecieć dalej się uczyć geografii -.- A i jeszcze jedno. Ostatnio udowodniliście mi, że jesteście i możecie pisać komentarze. Nie będę was szantażować, że nie dodam dopóki nie znajdę wielu komentarzy, bo to się mija z celem i byłoby nie fair w stosunku do osób, które coś tam piszę. Chciałabym tylko żebyście wiedzieli, że jak widzę nowy komentarz to mi się tak cieplej robi na serduszku i od razu mam więcej weny. To chyba tyle. Kocham was wszystkich : *
Wasza Gabi ♥♥

20 komentarze:

Kaiss pisze...

Płakałam ze szczęście ;p ... Ciekawie opisane ... Czekam NN

Patrycja_ciacho pisze...

super, świetnie , romantycznie, śmiesznie...lepszego rozdziału chyba nie mogłam sobie wymarzyć...wszystko było super. Według mnie to chodzi o Niall'a ale nie jestem pewna... cieszę się że nadal będziesz pisać ten blog bo bym się chyba załamała jak być go skończyła...z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział daj znać kiedy się ukaże ...
Pozdrawiam

Aleksja. pisze...

Dzień dobry kocham Cię! ♥
Albo raczej ten rozdział ♥ dobrze wiesz, że z niecierpliwością na niego czekałam, oj bardzo dobrze bo moje „upierdliwe” wiadomości o treści: „Kiedy nowy rozdział?”, „Jak tam nowy rozdział?”, „Co z nowym rozdziałem?” docierały do ciebie w ogromnym nakładzie. Jednak cóż mam poradzić, że twoje opowiadanie tak mnie wciągnęło, że codziennie zaglądam z nadzieją, że jest coś nowego? Ech.. No nic nie poradzę, jednak mam nadzieję, że dzięki naszym rozmową na GG i ciągłemu „truciu ci tyłka” rozdziały będą się pojawiać dość często.
Jednak Aleksaj, Aleksja, skup się na rozdziale, przecież o tym wszystkim Gab dobrze wie…
Powiem tak, pierwsza część jest zniewalająca a to zakończenie, rozważanie o miłości potrafi złapać za serduszko tak mocno, mocno. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Klara i Zayn są razem, dla mnie to idealna para, tak z przeżyciami i wieloma próbami robionymi przez miłość na koncie. Uwielbiam ich i przyznam się bez bicia, że jakoś bardziej mi ona pasuje do Zayna niż moja Ann… ale nie odbiegajmy od tematu… Reasumując zakończyłaś to genialnie, tak jak chciałam i jestem Ci tak bardzo, bardzo wdzięczna ♥.
Natomiast druga część… czekałam na nią z jeszcze większą niecierpliwością, czekałam na to jakie pomysły uroiły się w twojej głowie (bo przecież nie chciałaś mi zbyt wiele powiedzieć -.-) i ciekawa jestem, który to chłopak no! Na początku miałam nadzieję, że jednak Lou, tak jak planowałaś a tu ten mylący wątek z jedzeniem! Ach! No i teraz znowu masa niecierpliwości i niepewności! Dlaczego ty mi to robisz?! ♥
A może się obrażę, co?

Anonimowy pisze...

Ten rozdział był taki słodki i naprawdę świetne zakończenie <3
a co do tego chłopaka, to przez to marudzenie o śniadaniu myślałam, że to Niall, ale to "niebezpiecznie balansujący na granicy braku szacunku" skojarzyło mi się z Harrym i mam nadzieję, że to on :D <3

Vick pisze...

A ja wiem kto to! Like a boss :D
Obie części postu - boskie! I nawet nie próbuj zaprzeczać, bo tę dyskusję mamy już za sobą ;p Ja..no Ci powiem, że lepszego zakończenia do postów z punktu widzenia Klary napisać nie mogłaś. Ach ta miłość!
A druga część? Powiedziałabym coś, ale się skapną kto to. Zresztą i tak już znasz moją opinię :D
Czekam na następny rozdział!
+ Ty już mi tak nie dziękuj! Niby za co?

Gabrielle pisze...

Dzięki <3 Cieszę się, że wywołuję takie emocje ^.^

Gabrielle pisze...

Jejku dziękuję ♥ Mi się nie za bardzo podobał, ale miło mi, że Ty masz inne zdanie ;) Jak mogłabym skończyć, skoro mam takich wspaniałych czytelników? ;)Następny najpóźniej 27.04, ale myślę, że wcześniej ^.^

Gabrielle pisze...

Właśnie przez to Twoje trucie zebrałam się i napisałam ;p I kolejny raz Ci mam dziękować, tak? ♥♥♥♥♥♥♥♥♥ A co do tego który do chłopak to nic Ci nie powiem. Ale od naszej ostatniej rozmowy na ten temat wiele się zmieniło ;p Nie obrażaj się, bo mi będzie przykro i z tej rozpaczy nic już nie napiszę ; )

Anonimowy pisze...

Rozdział świetny wprost zajebisty <3 a ja wiem o kogo chodzi ; D czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy... ; )

Gabrielle pisze...

Dziękuję ♥ A jeśli chodzi o chłopaków, niedługo się dowiesz :p

Gabrielle pisze...

No a kto ma wiedzieć jak nie Ty ? ;p Tiaa bardzo boskie... Na tą końcówkę mnie tak natchnęło w autobusie jak wracałam do lekarza. Tak, tłum ludzi, ledwo stoją ściśnięci, a ja wyciągam kartkę i piszę na szybie. Nie ma to jak wena ;p Znam, znam :D Za co dziękuję? Hmm... może za to, że mi to sprawdzasz, podpowiadasz co dalej, ciągle powtarzasz jaki mam talent, mimo że to nie prawda... Nie, rzeczywiście nie ma za co dziękować ;p ♥

Gabrielle pisze...

Dzięki ♥ Niby skąd wiesz? Tak na 100% wie tylko Vick, a wy możecie się domyślać ;p Ciąg dalszy właśnie zaraz się idzie pisać ;)

Justyśka pisze...

Cudny rozdział... Kocham twoje rozdziały.. naprawdę, strasznie lubię je czytać..:) Masz taki wyszukany styl pisania, i ogromna wyobraźnie..:)
Myślę, że chodzi o Nialla, ponieważ jak napisałaś pan X:
1. lubi jeść,
2. lubi robić kawały,
3. chce, żeby ludzie go traktowali poważnie, czasami
4. oraz szczególnie docenia swoje fanki.
Mam nadzieje, że mam racje.. :P :D

Gabrielle pisze...

Dziękuję ♥ Ja jakoś nie wiedzę w moim stylu niczego szczególnego, ale cieszę się, że tak uważasz :D O ile argumentów... Ale nic nie mówię ;p

Forever Young pisze...

Fuuu ja jak zwykle sto lat za murzynami z dwu dniowym poślizgiem bo... bo nie wiem czemu oO a sprawdzałam w ten dzień i nic nowego nie było. Coś mi tutaj na złość robi no ale nieważne, ostatecznie weszłam i JEST NOWY ROZDZIAŁ! no to zabieram się za czytanie i co? Klara położyła mnie na łopatki bo ten monolog jest moim codziennym monologiem w trakcie jakiejkolwiek pracy. To chyba znak, że jednak w jakimś elemencie jestem stuknięta. Ale kurcze tak mi z tym dobrze, tak błogo ^.^ Idealnie, że mu się 'główka naprawiła' bo pomimo tego, że sama narzucam swoim postaciom smutne przeżycia to kocham Happy Endy. W ogóle to ja pewnie też bym mu nie powiedziała, że się znaliśmy. Coś jest w tych wszystkich wyrzutach i poczuciu obowiązku, że nie możemy być sobą.
Druga część. Tak jak jedzenie to Niall ale ja mam w sobie tą skromną nadzieję, że to jednak Lou. On do tego pasuje. On jest takim chochliczkiem słodziutkim co to wszystkich zaraża pozytywami. Nie dało się nie uśmiechać czytając to. Od razu mi się humor poprawił a siedziałam taka wymęczona i markotna jak nie powiem kto i gdzie.
Miałam napisać coś wielce sensownego ale wyszło jak zwykle XD Masło maślane z domieszką bigosu. Wiesz, że to lubię, i że miło jest Cię czytać i w ogóle urocza z Ciebie dziewoja więc nie będę Ci póki co głowy zawracać duperelami:) To kiedy ten następny rozdział? xD Przepraszam nie mogłam się powstrzymać :P Czekam na więcej...

olaa.xdd pisze...

czyli, że wybrałaś opcje c czy może ja coś nie ogarniam ? xd w sumie to fajnie . osobiście stawiałabym na to, że to Harry . przynajmniej na początku myślałam, że to on, ale w sumie .. nadal mi się tak zdaje xd . rozdział oczywiście świetny xd ! .

Gabrielle pisze...

Oj tam, oj tam, ważne że jesteś. Ja ostatnio też mam jakieś takie wewnętrzne monologi i mnie to zaczyna przerażać, no ale pomińmy ten szczegół ;) Ja osobiście nie chciałam robić Happy Endu ale uległam presji czytelniczek. Jejku dziękuję. Urocza dziewoja? Wiele komplementów w moim krótkim życiu słyszałam, ale takiego jeszcze nigdy ;) Następny jak się dokończy, bo już prawie jest ;)

Gabrielle pisze...

no tak, tak ;) Jejku, ale mnie korci, żeby wam powiedzieć, ale nie mogę. Zobaczycie już za niedługo ;)

Anonimowy pisze...

ten blog to cos najgorszego!

Ana pisze...

Brawa !! :)

Prześlij komentarz